W tym roku większość wakacji spędziłam w rozjazdach. Jednym z miejsc, które odwiedziłam, był Krym. Gorące słońce; czyste morze, w którym czasem można było zobaczyć delfiny; pyszne świeże figi i obowiązkowo arbuz na śniadanie. Wieczorami spacer po deptaku wzdłuż morza, na którym tubylcy nastawieni głównie na zarobek, oferowali przeróżne możliwości, jeśli chodzi o pamiątkowe zdjęcia. Mniej więcej co 20 m ktoś zachęcał do zdjęcia z małpką (zdarzył się też szop pracz) lub na harleyu, albo w sukni z dworu carskiego. Ale były też inne rozrywki, jak karaoke czy koncerty, a nawet teatry. Miałam przyjemność zobaczyć taniec z ogniem i wysłuchać niesamowitego występu ukraińskiej grupy
|
|
|||